Jestem taka szczęśliwa!

Do napisania tego posta zainspirował mnie pewien mężczyzna, którego dziś (07.04.2015) minęłam na ścieżce rowerowej. Dziękuję "O Jezu...

Do napisania tego posta zainspirował mnie pewien mężczyzna, którego dziś (07.04.2015) minęłam na ścieżce rowerowej. Dziękuję
"O Jezu, kupiłeś mi auto! Dziękuję, jestem najszczęśliwsza!"
"Czy to nowy aparat? Jestem tak zadowolona!"
"Ale się cieszę! Dostałam nową bluzkę!"

Ciężko kryć zadowolenie w takich sytuacjach, nie mówię, że nie. Gdyby ktoś sprezentował mi nowiutkiego Canona EOSa 100D czy jakąkolwiek inną lustrzankę, prawdopodobnie skakałabym właśnie z radości, tym samym uważając by nie upuścić nowej "zabawki". 

Inna sytuacja.
Macie 30 lat, przeżywacie najpiękniejsze lata swojego życia ze swoim małżonkiem i ośmioletnim dzieckiem. Pewnego dnia dowiadujecie się o śmiertelnej chorobie swojej pociechy, szanse na uleczenie 50%. Po kilku latach los się do Was uśmiecha i po chorobie śladu nie ma. Wasza radość z tej nowiny wykracza poza skalę.
Jednak czy tylko tak "wielkie" swoją rangą (mogę to tak nazwać?) rzeczy wywołują u nas radość?
Czy potrafiłbyś cieszyć się tabliczką czekolady, cukierkiem czy kwiatkiem otrzymanym w konkretnym dniu czy też bez okazji? Należysz do tej grupy osób?


Ja z pewnością tak.
Postanowiłam dziś, że wybiorę się biegać (mądre dziecko, ma problemy z kolanami, ale co z tego). Podczas morderczej dla moich stawów kolanowych czynności, zauważyłam, że z przeciwnego kierunku biegnie jakaś postać. Nie zwróciłam nawet na tego mężczyznę większej uwagi. Gdy się mijaliśmy on uśmiechnął się i wystawił do mnie rękę (tak żeby przybić piątkę, ale nie do końca, no wiecie o co chodzi). Zrobiło mi się na prawdę miło i dostałam takiego powera, jak nigdy. Moja ekstrasiła nie starczyła na długo, bo kilka minut potem umierałam z powodu bólu kolan. Co nie zmienia faktu, że cała zaistniała wcześniej sytuacja przyniosła mi dużo uśmiechu!






Dlaczego są tu zdjęcia łabędzi i kaczek? Zwierzęta te cieszą się z najmniejszego kawałka chleba (i bardzo przyjemnie się je fotografuje, ale to tak tylko na marginesie).

Chodzi o to, żeby szukać szczęścia i radości w każdej najmniejszej rzeczy, kwiatku zerwanym na łące w drodze do szkoły, najsłabiej widocznym uśmiechu. Nie dajmy naszym problemom i smutkom się przytłoczyć. Pokażmy im, że ludzie potrafią być szczęśliwi, jeśli tylko chcą.

Co sprawia Wam radość?
Czy uśmiechacie się do przypadkowych osób na ulicy?
Pozdrawiam, Madzia

You Might Also Like

4 komentarze

  1. piękny post :* Ja staram się cieszyć z każdego dnia, z nawet najmniejszej rzeczy :D
    może obs/obs?
    Daj znać u mnie :D
    gabrielle-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto się cieszyć nawet z najdrobniejszych rzeczy :)
    Bardzo ładne zdjęcia!
    http://modajestnaszapasja.blogspot.com/2015/04/click-here.html
    Każdy komentarz i obserwacja motywują do dalszej pracy :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny post, dobrze sie czyta. :) Pozdrawiam Sylwia.

    OdpowiedzUsuń