milion na minute

Wraz z nadejściem jesieni totalnie się przestawiam. Do szafy wędrują ciemne ubrania, paznokcie maluję tylko na prawie czarne kolory, ewentu...

Wraz z nadejściem jesieni totalnie się przestawiam. Do szafy wędrują ciemne ubrania, paznokcie maluję tylko na prawie czarne kolory, ewentualnie jakiś ciemniejszy beż. Inwestuję w płyty z muzyką spokojniejszą, bardziej nastrojową. Wykupuję większy pakiet internetu, by móc nieustannie przeglądać tumblra, jednocześnie słuchając niesamowitej Birdy i jej najpiękniejszych utworów.

Wiem, że znowu nawiązuję do pory roku i może być to koszmarnie dla Was nudne, aczkolwiek mnie kręci temat reagowania człowieka na bodźce z zewnątrz, więc chcę go wyczerpać możliwie najbardziej, jak się tylko da.

Pogoda za oknem, coraz krótsze dni, piękne, ale zarazem mroźne poranki, moc kolorów; jesienna aura. Wszystko to składa się na fakt, że więcej myślę o wszystkim. Dlaczego? Też chciałabym wiedzieć. 

Mam milion myśli na minutę, niekiedy są one wprawić mnie w stan załamania, innym razem motywują do dalszego działania. Jak ilość nie jest tak bardzo porą roku uwarunkowana, tak typy zdecydowanie. Częściej zdarza mi się złapać typowego dołka, co jest też spowodowane nadmiarem nauki. Cóż... Chemia po angielsku do najłatwiejszych przedmiotów nie należy, a hydrosfera Polski o 1 w nocy raczej nie działa odprężająco na mój organizm. Do tego wszystkiego dochodzi więc przemęczenie. Nie mam siły, by zrobić nic pożytecznego, więc myślę. Leżę, myślę i brnę dalej w każdą tematykę, która akurat mi się nasunie. Snuję teorie, wyjaśniam je, podważam, wystawiam opinie.

Lubię kontemplować nad swoim życiem, to prawda. Teraz jednak kontemplacji tej mam nadmiar, a co śmieszne nie potrafię zredukować ilości godzin na to poświęconych. Mój wewnętrzny mechanizm chyba jest tak skonstruowany i tyle. 





Nie wiem o czym jest ten post. W trakcie pisania zagłębiam się w poszczególne tematy i schodzę z tego głównego. Wymyślam ciekawsze rzeczy, ale nie chcę zmieniać tytułu ani treści. Chcę zrealizować coś od początku do końca. Myślę, że to najlepiej ukazuje milion myśli na minutę. Zaczynasz od naleśników, a kończysz na chemii organicznej.

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Wszystko się zmienia pod wpływem jesieni, nawet moje samopoczucie :)
    |BLOG|

    OdpowiedzUsuń
  2. Również ta jesienna aura wpływa na mnie tak, że myślę o wszystkim :)

    PIANKAOFSTYLE.BLOGSPOT.COM-KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również do szafy wkładam grubsze swetry jednakże będąc typem człowieka, który uwielbia ponurą pogodę nie jestem przygnębiona, lecz uśmiechnięta. Oczywiście aktualna pora roku wygląda lepiej w pełnym blasku słońca, mieniące się kolory, szelest liści i lekki powiew zimnego wiatru.
    Bardzo podobają mi się zdjęcia, a Tobie życzę powodzenia i wytrwałości w szkole wraz z chemią po angielsku. Trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też tak mam, wiele pomysłów. Super nowy design :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post! Ja również jesienią bardzo dużo myślę, często o smutnych rzeczach.
    Śliczne zdjęcia!
    tyglysia.blogspot.com(KLIK)
    (KLIK)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na mnie jesienna aura wpływa bardzo podobnie. PS Też uwielbiam Birdy, jest świetna!

    think-poositive.blogspot.com- KLIK

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesienna aura również na mnie tak działa :) Myślę o wszystkim i chcę zrobić wszystko, a jednocześnie chcę zostać pod ciepłym kocem oglądając serial.

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem o co ci chodzi, miałam dokładnie taki sam nastrój niecały miesięc temu. Chciałam nawet zawiesić bloga, ale nie poddałam się. Tobie również życzę odzyskania pełni sił :)

    Natasiak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń